Beata Szydło miała nieprofesjonalnego kierowcę? Kolejny wypadek

Rok temu Beata Szydło podróżowała w Imielinie kolumną rządowych aut, gdy doszło do stłuczki samochodów. Teraz okazuje się, że ten sam kierowca, który spowodował wówczas kraksę, brał udział w sobotnim wypadku z udziałem busa Służby Ochrony Państwa.

Beata Szydło mówiła o zeszłorocznym wypadku, że „to tylko drobna stłuczka”. Problem w tym, że o kolizjach z udziałem kierowców Służby Ochrony Państwa mówi się coraz więcej. Częstotliwość incydentów na drogach budzi uzasadnioną obawę o jakość funkcjonariuszy, którzy odpowiadają za bezpieczne transportowanie najważniejszych osób w państwie

Beata Szydło miała nieprofesjonalnego kierowcę? Kolejny wypadek

Wygląda na to, że wnioski z powtarzających się kolizji nie zostają wyciągnięte. Do ostatniego wypadku doszło w sobotę. Bus wiozący funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa zderzył się z samochodem osobowym. Do zdarzenia doszło w Starowej Górze nieopodal łodzi. Kierowca miał ranę głowy, funkcjonariuszom nic się nie stało.

Teraz „Super Express” ujawnił, że za kierownicą busa siedział kierowca Beaty Szydło, który spowodował wspomniany wypadek w Imielinie w 2018 roku.

Kierowca bez konsekwencji

To właśnie Marcin W. siedział za kierownicą audi Q7, auta będącego częścią rządowej kolumny, eskortującej Beatę Szydło. Uderzył w bmw z byłą premier. W wypadku brał też udział nienależący do kolumny, cywilny peugot. W efekcie kolizji posadę szefa SOP stracił Tomasz Miłkowski. Sam funkcjonariusz nie poniósł konsekwencji.

Na antenie TVN 24 Miłkowski przyznał, że W. przez pięć lat poprzedzających zatrudnienie pracował jako kierowca zawodowy. Jednak okazuje się, że jego praca polegała na rozwożeniu przesyłek. „Super Express” dowiedział się, że to właśnie kierowca z doświadczeniem pracy kuriera siedział za kierownicą busa, który zderzył się z osobowym autem w Starowej Górze.

– Dotychczas nie poniósł prawie żadnych konsekwencji, a mógłby zabić pięć osób. Po incydencie z Szydło trafił jedynie do zespołu zabezpieczającego wizyty osób ochranianych – zdradza „Super Expressowi” informator ze Służby Ochrony Państwa.

Przedstawiciele SOP nie komentują sprawy.

– Nie mogę rozmawiać o kadrach, nie zdradzamy personaliów funkcjonariuszy – powiedział „Super Expressowi” rzecznik SOP, ppłk Bogusław Piórkowski.

źródło: pikio.pl

Share