Imię dla dziewczynki według mamy powinno mieć głębsze znaczenie

Imię dla dziewczynki, które brzmi męsko – chyba żadna kobieta świadomie nie zdecydowałaby się na taki życiowy wybór. Niestety, w momencie narodzin dziecko nie ma nic do powiedzenia. Często jest obdarowywane imieniem po dziadkach, a czasami to „widzimisię” rodzica. Problemy w dorosłym życiu aż się przez to mnożą.

Imię dla dziewczynki, które ewidentnie ma męski wydźwięk to zmora wielu dorosłych kobiet. Chociaż w dzieciństwie nie odczuwają tak dosadnie „wyjątkowości” swojego imienia, to w dalszym życiu personalia mogą być głównym źródłem przykrości i nieporozumień.

.

Imię dla dziewczynki według mamy powinno mieć głębsze znaczenie

„Męskie” imiona dla dziewczynek to zazwyczaj Stanisława, Zbigniewa czy też Jarosława. 30-letnia posiadaczka tego ostatniego opowiada, że odziedziczyła je po ojcu.

Może też nie o tyle co o dziedziczenie chodzi lecz o to, że jej mama jest polonistką i chciała, by imię miało mocne znaczenie.

Jarosława urzekło mamę 30-latki, ponieważ jest głęboko zakorzenione w polskiej kulturze. Pochodzi z XII wieku, a człon „Jaro” oznacza „gniewna, walcząca z wyzwaniami – taka, która umie się postawić”.

Mama chciała, aby imię w pewien sposób miało wpływ na dalsze życie córki i ukształtowało jej charakter. Jarosława dąży do tego, żeby jej imię w pozytywny sposób kojarzyło się innym osobom – w końcu pracuje w public relations.

Wołali na nią „Jarka-Fujarka”. Miała dość

Jarosława wspomina, że nawet w latach dziecięcych nie było jej łatwo. Nie jest przyzwyczajona do bycia w centrum uwagi, a z racji tego, że mieszkała w małej wsi była na tę uwagę skazana. W jej otoczeniu nie było dziewczynek noszących takie „ciężkie” i „męskie” imiona.

– Jako dziecko czułam, że na siłę się wybijam przez to, że mam takie imię – opowiada 30-latka.

Problemy wraz z upływem lat zaczęły się piętrzyć. Pamięta, że podczas wyjazdów nad morze nie była w stanie przywieźć dla siebie żadnej imiennej pamiątki – jej imię jest tak rzadkie, że na stoiskach widniały kubki i długopisy tylko z tymi powszechnymi, jak Kasia, Paulina czy Emilka.

Do tego w szkole zaczęto ją przezywać „Jarka-Fujarka”. Kiedy dorosła miała też problemy m.in. z odbieraniem poczty. Na korespondencji widniało jak byk „Jarosław” i listonosze byli podejrzliwi przekazując jej przesyłki. Jest pewna, że nie skrzywdzi tak swojego dziecka.

Źródło: pikio.pl

Share