Jan Paweł II na prywatnych fotografiach. Premier pomaga blokować publikacje?

Jan Paweł II jeżdżący na nartach czy podczas wycieczki górskiej to zdjęcia, które widział niemalże każdy. Są jednak fotografie, których zdecydowano się nie publikować przez długie alta. Teraz na jaw wychodzi, dlaczego tak się stało.

Jan Paweł II był papieżem wyjątkowym – zrewolucjonizował sposób wypełniania pontyfikatu. Nie dystansował się od wiernych, odbywał liczne podróże, był aktywny. Dlatego też istnieje wiele zdjęć, które pokazują go w mniej formalnych sytuacjach, niż kościelne uroczystości.

Jazda na nartach czy wycieczki górskie to jedne z wielu przykładów, które zapadły w pamięci milionom Polaków. Pewnych fotografii nie chciano jednak publikować. W sprawę zamieszany był sam premier Włoch.

Jan Paweł II na prywatnych fotografiach. Premier pomaga blokować publikacje?

Historię opisano w magazynie „Sette” włoskiego dziennika „Corriere della Sera”. Okazuje się, że były premier Włoch, zmarły w 2013 roku Giulio Adreotti, pomagał Watykanowi w blokowaniu publikacji prywatnych zdjęć Jana Pawła II. Tak wynika z zapisków, które znalezione zostały po jego śmierci. Teraz notatki zostały opublikowane i przedstawiają szczegóły operacji.

Adreotti pełnił ważną rolę w misji, której celem było zablokowanie publikacji zdjęć przedstawiających Jana Pawła II na basenie. Paparazzi uchwycili papieża w kąpielówkach, gdy odpoczywał w swojej rezydencji Castel Gandolfo w 1980 roku.

W notatkach byłego premiera znajduje się sporo szczegółów sprawy, w tym opis negocjacji. O pomoc w delikatnej misji poprosił go watykański sekretarz stanu, kardynał Agostino Casaroli. Adreotti przerwał wakacje w Trydencie, by pomóc kościelnemu państwu w ważnej sprawie.

Negocjacje w sprawie zdjęć. To była sprawa polityczna

Zdjęcia papieża na basenie starano się sprzedać niemieckiemu pismu za 300 milionów lirów. Tamta redakcja odrzuciła propozycję, a za jej pośrednictwem o sprawie dowiedział się Watykan. Wtedy postanowiono poprosić Andreottiego, by wysondował wśród włoskich wydawców, czy także otrzymali ofertę kupna kłopotliwych fotografii.

Był to czas, gdy w Polsce rozpoczynały się strajki w Stoczni Gdańskiej. To właśnie sytuacja polityczna w ojczyźnie papieża była głównym argumentem, by nie upowszechniać zdjęć.

– Sytuacja w Polsce zobowiązuje do tego, by zrobić wszystko i interweniować, nie dopuszczając do publikacji – cytował w zapiskach słowa mediolańskiego wydawcy Andreotti.

Inni włoscy wydawcy zgodzili się ze stanowiskiem, że ukazanie zdjęć mogłoby skomplikować sytuację polityczną w Polsce. Doszło do porozumienia, a przedstawiciele mediów zgodzili się nie upowszechniać kłopotliwych fotografii.

Ostatecznie zdjęcia ujrzały światło dzienne – ukazały się rok później, a wydrukowało je m.in. pismo „Gente”.

.

.

.

Źródło: Onet

Share