Krzyk chłopca obudził pozostałych biwakowiczów. Zwierz wszedł do namiotu

Na szczęście skończyło się na powierzchownych urazach i paraliżującym strachu. W amerykańskim stanie Utah pod osłoną nocy biwakujących w rejonie miejscowości Moab zaatakował niedźwiedź.

Zwierz wszedł do namiotu, w którym spał 13-latek i ugryzł go w policzek oraz ucho, po czym uciekł. Służby poszukują misia, który ma zostać uśpiony.

Kemping Dewey Bridge Campground nad rzeką Kolorado odwiedził 9 sierpnia niebezpieczny gość. Czarny niedźwiedź mierzący ponad 160 cm wzrostu, jak opisał napastnika poszkodowany 13-latek, wszedł do jednego z namiotów przed godziną 6 rano.

Chłopca, który w nim spał – ugryzł w twarz, raniąc go w policzek oraz ucho. Zwierz na tym poprzestał i rzucił się do ucieczki.

Krzyk chłopca obudził pozostałych biwakowiczów. Opiekunowie zawieźli rannego na ostry dyżur. Lekarze opatrzyli nastolatka, a następnie odesłali do szpitala w Grand Junction na niewielki zabieg. Nastolatek wyszedł już do domu.

Służby Utah Division of Wildlife Resources prowadzą poszukiwania drapieżnika, w które zaangażowano policyjne psy tropiące.

Eksperci z opisu 13-latka wywnioskowali, że zwierzę ma ok. 2 lata i stanowi zagrożenie, dlatego też kemping, na którym biwakował zaatakowany chłopak został zamknięty, a w okolicach rzeki zastawiono pułapki.

Zdecydowano też, że po schwytaniu niedźwiedź zostanie uśpiony. O ile uda się go namierzyć, bo poza kilkoma pozostawionymi na piasku śladami łap, nie ma żadnych tropów, które mogłyby doprowadzić do zwierzęcia.

To nie pierwszy atak niedźwiedzia w okolicy. Ostatnio gigant podrapał turystę 18 czerwca. Zwierzę zostało zabite. Władze Utah apelują, aby nie zostawiać jedzenia przed namiotami, bo to przynęta na misie, które tego lata są wyjątkowo aktywne. Przed drapieżnikami ostrzegają też ustawione w lesie znaki.

Źródło: CNN

Share