Protest po zwolnieniu dziennikarki TVP Kultura. „To, co tam się dzieje, jest bardzo złe. Nie wiem, jak to jest w ogóle możliwe”

Sabina Zygmanowska pracowała w TVP Kultura od 2012 roku i dla rzeczników warszawskich scen teatralnych – jak dowodzi ich reakcja – była gwarancją zachowania najwyższych standardów dziennikarstwa. Straciła pracę, zwolnił ją nowy szef programu kulturalnego. Wcześniej pracował w redakcji… sportowej.

.

„Współpraca z Sabiną Zygmanowską była gwarancją zachowania najwyższych standardów dziennikarstwa, co w dzisiejszym świecie mediów nie jest już wcale oczywiste” – napisali w liście otwartym rzecznicy warszawskich teatrów. Poruszeni zwolnieniem dziennikarki TVP Kultura wyrażają zaniepokojenie i twierdzą, że to będzie duża strata dla środowisk tworzących kulturę w Warszawie.

Sama Zygmanowska nie ma jednak nadziei na to, że list cokolwiek zmieni. – Jestem któraś z kolei i podejrzewam, że będą kolejne zwolnienia. Zdarza się, że ludzie dowiadują się z grafiku albo z korytarzowych plotek, że już nie pracują. Czując szantaż i zastraszanie, ludzie boją się stracić pracę. Władze telewizji traktują TVP Kulturę jako przestrzeń szkoleniową. Ludzie bez wiedzy, skądś oddelegowani, bo mają etat i trzeba im znaleźć zajęcie. Kultura to taki etap, można kogoś wrzucić, coś zrobi i pójdzie dalej – stwierdza Zygmanowska w rozmowie z dziennikarzem „Presserwis”.

Zygmanowska przypomina, że od pół roku nowym szefem redakcji „Informacji Kulturalnych” jest dziennikarz… sportowy. – W tym czasie zwolnił już sześć osób, ja jestem siódma, chociaż personalne decyzje zawsze podejmował dyrektor – opowiada Zygmanowska w rozmowie z „Presserwis”. Gdy poprosiła o przedstawienie powodów swojego zwolnienia usłyszała, że taka prośba to postawa roszczeniowa, więc nie należą jej się żadne wyjaśnienia.

Po przejęciu mediów przez rząd dobrej zmiany fala zwolnień przeszła przez wszystkie redakcje, nie tylko TVP Kultura. Niektórzy, jak Maciej Orłoś, odeszli sami. – Nie żałowałem, wręcz odwrotnie. Cały czas utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze zrobiłem – stwierdził w jednym z wywiadów.

Dziennikarz zauważył, że wystarczy od czasu do czasu obejrzeć niektóre programy informacyjne i publicystyczne w Telewizji Polskiej, żeby zrozumieć, co ma na myśli. – To, co tam się dzieje, jest bardzo złe. Nie wiem, jak to jest w ogóle możliwe, że doszło do czegoś takiego – podkreślił Orłoś.

źródło: natemat.pl

Share