Turyści z Polski zostawiają ślady w toskańskiej dolinie. Dlaczego tak się zachowują?

Gorące źródła Bagni di Filippo, jedna z najpopularniejszych atrakcji Toskanii (Włochy) została zniszczona przez Polaków. Karola i Marcela oraz inni nieznani turyści pozostawiali po sobie wydrapane napisy na ścianach, które natura tworzyła przez kilkaset lat.

Gorące źródła Bagni di San Filippo w toskańskiej dolinie Val d’Orcia to naturalne termy, które znane były już w czasach cesarstwa rzymskiego.

Górski potok utworzył tam imponujące kaskady, nacieki oraz naturalne wanny z gorącą wodą. Kąpiel w termach jest darmowa, dlatego atrakcja jest tłumnie odwiedzana przez turystów z całego świata.

Pan Jacek, który w tym roku postanowił odwiedzić unikalne termy, z żalem informuje, że miejsce zostało już spaskudzone przez polskich turystów. Na naciekach pojawiły się wyryte napisy „Karola i Marcela” oraz #Poland.

Włochy. Pamiątka po Polakach

– Większość taplających się w wodzie to Włosi, ale zaglądają tu ludzie z całej Europy. Każdy, kto zrobi zdjęcie najwyższego, bardzo gorącego „baseniku”, zabierze ze sobą wydrapany napis Poland, pozostawiony tu – jak sadzę z podpisów – przez Karolę i Marcelę wraz z niejakimi Goranem i Alexem – opisuje turysta.

Mało tego, pamiątka bytności Polaków powstała na ścianie najbardziej obleganego i fotogenicznego basenu gorących źródeł. Prawdopodobnie zostanie tam na wiele lat, ponieważ na tej ścianie woda już nie tworzy nowych nacieków.

Do tej pory zarządca parku narodowego do najgorszych ekscesów zaliczał pozostawianie niedopałków przy basenach, przypadki urządzania grilla oraz przyprowadzenie świni przez jednego z turystów.

– Przykro nam, że ludzie zostawiają po sobie tego typu ślady. Miejsce kiedyś było uzdrowiskiem o wyrafinowanej elegancji, zarezerwowanym dla arystokratów.

Teraz wszyscy mamy możliwość swobodnego korzystania z kąpieli. Chcielibyśmy, aby każdy szanował unikalne miejsce stworzone przez naturę – komentował na łamach dziennika La Stampa przedstawiciel. parku narodowego.

Turyści z Polski zostawiają ślady

Nie jest to pierwszy podobny przypadek, podczas tegorocznych wakacji. „KSC”, „KKS Sandecja” i „J**ć Wisłę” – to napisy, które kilka tygodni temu pojawiły się na jednej z plaż w miejscowości Srima na południu Chorwacji.

Mieszkańcy skarżyli się, że pozostawili je balangowicze z Polski. Zawstydzeni działalnością rodaków inni turyści zamalowali napisy.

Również tego lata odkryto napis „Mariusz czeski krul” pozostawiony na słynnym wraku wojskowego amerykańskiego samolotu, który awaryjnie lądował na plaży Islandii.

.

Share