Nie znosi „selfie”. Postanowiła zrobić to…

Szaleńcza moda na robienie „selfie” trwa już od dłuższego czasu. Okazuje się, że ludzka potrzeba bycia w centrum uwagi, kojarzona najczęściej z zachowaniami narcystycznymi jest obecnie poza wszelką kontrolą. Oszacowano, że każdego dnia do sieci wstawianych jest co najmniej milion selfie. Dla jasności, robienie zdjęć i uwiecznianie wspomnień jest w porządku, chodzi tylko o to, żeby nie popadać w skrajności.

Zdjęcia są wspaniałym źródłem wspomnień. Idziemy gdzieś, robimy zdjęcie. Widzimy piękny widok, robimy zdjęcie. Wyglądamy niesamowicie, robimy zdjęcie.

Jednak robienie tysiąca zdjęć siebie samego w ciągu tygodnia wydaje się naprawdę śmieszne. Pokazuje to nie tylko naszą próżność i skłonności narcystyczne, ale także wskazuje na oderwanie od rzeczywistości i desperacką potrzebę walidacji.

Nierozsądnie byłoby zakładać, że w świecie zawładniętym przez selfie wszyscy ludzie kochają robić sobie tego typu zdjęcia. Wyjątek stanowi z pewnością Stephanie Leigh Rose, kobieta która nienawidzi selfie do tego stopnia, że robi sobie zdjęcia na których udaje martwą. Może to brzmieć trochę przerażająco, ale uzasadnienie jest dość rozsądne.
Stephanie uważa, że ludzie gromadzący wspomnienia często zapominają o własnej śmiertelności.

Wszystko przemija i nic tak naprawdę nie trwa wiecznie, nawet jeśli jest uchwycone na setkach zdjęć. Właśnie dlatego każdy, kto odwiedzi jej stronę na Instagramie, uzna ją co najmniej za niesamowitą. Jej posty przedstawiają zwykle Stephanie leżącą niczym martwe ciało przed jakimś słynnym pomnikiem, jeziorem albo po prostu, interesującym miejscem historycznym lub geograficznym.

Z podpisem „STEFDIES” zwykle można ją zauważyć leżącą twarzą w dół przed jakimś ciekawym miejscem, a zdjęcie jest dodawane zawsze bez żadnych filtrów itp. I o to właśnie chodziło w jej rewolcie. Stephanie chciała pokazać rzeczywistość taką, jaka jest naprawdę, bez żadnej farsy. Według niej zdjęcia nie są planowane, są spontanicznym efektem uchwycenia danej chwili.

Jej pomysł na „selfie” polegał także na szerzeniu świadomości na temat ich szkodliwości. Od zgonów po depresję, nie każde selfie było obdarzone słonecznym filtrem. Przychodzi mi na myśl sprawa Danny’ego Bowmana – szkolnego dzieciaka, który zamknął się w pokoju i robił sobie około 200 zdjęć dziennie, aby uzyskać idealne selfie. Po jakimś czasie skończył odbierając sobie życie.

Pojawiły się informacje o śmierci par, robiących idealne selfie w ryzykownych lokalizacjach. Zarówno młodzi jak i starzy zostają dotknięci przez selfie. Podczas gdy większość starszych osób, uparcie trzyma się z dala od tego dziwactwa, młodzi to uwielbiają.

Są zupełnie nieświadomi tego, że może to wykształcić niezdrowe standardy postrzegania przez nich ciała. W każdym razie należy przypomnieć ludziom o niebezpieczeństwach związanych z selfie. To, że chciałbyś zrobić sobie selfie, stojąc na najwyższym dachu Burj Khalifa, nie oznacza, że musisz je zrobić.

Selfie to sposób na zachowanie wspomnień. Dopilnuj jednak, żebyś sam nie zamienił się we wspomnienie.

.

.

.

.

.

Źródło: truththeory.com

Share